Trybunał Konstytucyjny. Podsumujmy…
Patryk Marjan – prezydent Bełchatowa.
Jakaś pani wchodzi do Trybunału Konstytucyjnego. Ogłasza, że czuje się zagrożona. Na miejscu pojawia się 1000 policjantów w kaskach.
Jednym pismem odsuwa prezesa i wiceprezesa TK. I oznajmia, że teraz to ona kieruje Trybunałem.
Prezydent RP przyjeżdża na miejsce.
Pani blokuje Prezydentowi wejście do TK szarpiąc go i urywając guzik w marynarce przy bierności ochrony Prezydenta.
Teraz trwają rozważania o zarzutach dla głowy państwa.
Pani zwołuje zebranie w TK. Potrzeba 10 sędziów aby było ważne. Przychodzi 8 z czego 5 nie jest sędziami. Przyjmują własną interpretację przepisów i ogłaszają, że kworum jednak jest.
Matematyka konstytucyjna.
Teraz mają zacząć wydawać wyroki w budynku otoczonym przez policję.
To już nawet nie jest kabaret.
W kabarecie przynajmniej wszyscy wiedzą, że to żart.