Popieramy ogłoszone zmiany dotyczące zarobków i czasu pracy lekarzy, ale uważamy, że to jest za mało, bo przez to może powstać jakaś luka systemowa, przez które m. in. osoby, które ostatnio cwaniaczyły, o których czytaliśmy w mediach - nadal będą cwaniaczyły.
Do tego jest potrzebne wydzielenie takiej puli środków, takich "znaczonych" pieniędzy w ramach finansowania szpitali, które będą tylko na świadczenia, których nie będzie można przekazać na coś innego, w tym np. na wynagrodzenia. Wiemy, że z tym mają problem głównie małe miasta, miasta powiatowe, które mają bardzo zadłużone szpitale. Więc to jest taki paradoks, że one wydają właśnie te kolosalne środki, o których czytaliśmy.
To jest krok w dobrą stronę, cieszę się, że został zrobiony, mam nadzieję, że zostanie zrealizowany, natomiast został rok do wyborów, więc jesteśmy mocno w niedoczasie.
Od początku kadencji mówiliśmy, że trzeba zacząć od reformy ochrony zdrowia. Jest jeszcze kwestia finansowania ochrony zdrowia i kwestia sieci szpitali. To nie oznacza ich likwidacji. To oznacza wzięcie ich pod jeden wspólny zarząd, żeby nie musiały sobie wzajemnie wyrywać lekarza czy pacjenta.
Sentyment społeczny jest w tej chwili po stronie zmian, wszyscy czują, że te zmiany są potrzebne.
Nie rozumiem lekarzy. Oni chyba nie czują tej społecznej opinii, tego, że ludzie są wkurzeni. Również na te spółki, spółeczki lekarzy, którzy się organizują na zasadzie wyciągania pieniędzy wszędzie tam, gdzie się da.
Anna-Maria Żukowska, przewodnicząca KP Lewica
Gość Poranka, 10 lipca 2026 r.