Wydaliśmy Ukrainie nasze „nienaruszalne” zapasy amunicji na czas wojny. Tylko że „nienaruszalne” oznacza dokładnie tyle, że nie powinno się ich ruszać, bo mają służyć obronie państwa w sytuacji zagrożenia. Dziś tych zapasów po prostu nie mamy.
Efekt?
➡️ W 2024 r. Polska miała zapasy amunicji artyleryjskiej na… 1 dzień intensywnej obrony.
➡️ W 2025 r. – na 3–4 dni.
➡️ W 2026 r. może będzie 6 dni, jeśli tempo się utrzyma.
I najważniejsze pytanie: co zrobiono od 2022 roku, żeby ten problem rozwiązać?
❌ Nie powstała ani jedna nowa fabryka amunicji.
❌ Nadal nie produkujemy na skalę odpowiadającą realnym potrzebom państwa.
❌ Od lat słyszymy tylko, że „ma powstać”.
Tyle że bezpieczeństwa państwa nie buduje się zapowiedziami i konferencjami prasowymi. Liczy się to, co faktycznie istnieje.
A dziś rzeczywistość jest brutalnie prosta:
nie mamy wystarczających zapasów amunicji i nie stworzyliśmy zdolności produkcyjnych, które powinny być absolutnym priorytetem po wybuchu wojny za naszą granicą.
To nie jest kwestia politycznych sympatii. To kwestia bezpieczeństwa Polski.